Rozdział 1 - Upragnione spotkanie
Czasem gdy chcemy komuś pomóc ,
jeszcze bardziej wszystko komplikujemy
Blond włosa dziewczyna przeciągnęła się i wstała . Od razu poszła do łazienki wziąść szybki prysznic i wykonać poranne czynności . Następnie ubrała się w krótkie czarne shorty i biała koszulkę z napisem "Give me love " odsłaniającą pępek. Zjadła śniadanie i udała się do swojej ukochanej gildii - Fairy Tail. Droga zajęła jej tylko kilka minut. Gdy tylko otworzyła drzwi w jej stronę poleciał stół , którego jakimś cudem udało jej się uniknąć.
-Yo Lucy !- wykrzyknął różowo włosy mag ognia
-Hej Natsu - odpowiedziała uśmiechając się
Dziewczyna udała się w stronę baru gdzie od razu przywitała ją Mirajane.
-Ohayo Lucy - powiedziała na powitanie biało włosa
-Ohayo Mira-chan -odpowiedziała jej tym samym Lucy
W gildii było tak jak zwykle , zewsząd leciały stoły,krzesła ,butelki , ludzie (nie wnikam ) , odbywały się codzienne bójki . Czyli wszystko tak jak zwykle. Lucy westchnęła cicho.
-Czyżby ktoś tu się zakochał -powiedziała śpiewnie Mira
-S-s-ską-dd t-takie przypuszczenia ?
-No bo ostatnio tak ciągle wzdychasz - Mirajane posłała jej znaczące spojrzenie - No to ,który Natsu czy Gray ?
-CCOOOO!!! j...-nie zakończyła bo przerwał jej niejaki Salamander
-Lucyyyyyyy chodźmy na jakąś misje nudziiiiii mi sięęęęęęę - powiedział ziewając
-Okej ! To idź coś wybierz, a ja pójdę się przygotować .Spotkamy się na dworcu za godzinę !- wykrzyknęła Lucy wychodząc z gildii . Spakowała się do małej walizki, a gdy zostało jej 15 minut wyszła . Na dworcu czekał już na nich pociąg oczywiście nie obyło się bez sprzeciwów Natsu .Po jakimś czasie udało się wcisnąć chłopaka do pociągu i usiąść w jednym z przedziałów . Dragneel wyłożył się na jednej części i już po chwili smacznie spał. Magini patrzyła na niego przez chwilę , po czym wyciągnęła książkę wyczekując na odjazd pociągu. Nagle drzwi przedziału otworzyły się i stanął w nich wysoki blond włosy mężczyzna ( kto to ? kto to ? :?)
-Niemożliwe...- wyszeptałą Lucy .Szybko wstała i rzuciła się w ramiona owej postaci -Sting!
-L-lucy co ty tutaj robisz ? I co z tobą robi Natsu ? - zapytał blondyn spoglądając na salamandra
-Jakiś czas temu dołączyłam do Fairy Tail i teraz jadę na misję -powiedziała pokazując prawą dłoń ze znakiem gildii- A ty ?
-Można powiedzieć że u mnie to samo tylko ,że dołączyłem do Sabertooth- uśmiechnął się i położył rękę na jej głowie- Tęskniłem.
-Ja też -odpowiedziała blondynka i przytuliła się do niego
W tym momencie pociąg ruszył , a Sting opadł bezwłądnie na ziemię .
-Co ja mam z tymi smoczymi zabójcami- jęknęła i wciągnęła Stinga na jedno z siedzeń. Usiadła i położyła sobie jego głowę na swoje kolana . Był taki słodki kiedy spał. Jak ona dawno go nie widziała . Chyba z siedem lat.
Lucy
-Lucy, Lucy ! -krzyczał mały Sting - pobawmy się w chowanego !
-Okej !-odpowiedziała mała ja -ale ty szukasz !
-No dobra i tak cię znajdę -powiedział pewny siebie chłopak i poszedł liczyć.
Ja odbiegłam i ukryłam się za skałami . Nagle poczułam ,że ktoś szarpie mnie do tyłu, zaraz później straciłam przytomność. Moje wspomnienia sprzed poznania Stinga były zamazane tak jak i te po porwaniu. Tak naprawdę niewiele wiem o sobie. Jedyne co jest pewne to to , że Jude Heartphillia nie jest moim prawdziwym ojcem, a osobą która wynajeła porywaczy. Nie wiem czemu to zrobił ale jestem pewna ,że to on wymazał moje wspomnienia .Cały czas mam wrażenie ,że nie wiem o czymś ważnym. A może wreszcie powiesz gdzie jesteś braciszku ?
Narracja trzecioosobowa
Pociąg zatrzymał się, a cała trójka wyszła z maszyny. Nie obyło się bez wyjaśnień dotyczących Stinga . Natsu cały czas patrzył na niego wzrokiem zabójcy( Natsu mój ty zazdrośniku Rin: Weź przestań bo się gościu zarumieni ) .Dotarli do domu zleceniodawcy . Ich zadaniem było pilnowanie diamentowego naszyjnika na czas trwania balu. Sting zaoferował im swoją pomoc , co bardzo ucieszyło Lucy ( choć były osoby niezbyt z tego faktu zadowolone ...)
-A właśnie Sting gdzie Rogue ,Lector i Frosh ?- zapytał Natsu
-Rogue wraz z Fro pojechał na misje zleconą mu przez mistrza a Lector postanowił im towarzyszyć -odpowiedział Sting trochę smutny z faktu rozłąki z przyjaciółmi. Lucy szybko podeszła i go przytuliła. W Natsu coś się zagotowało. Czy on był... zazdrosny ? Nie na pewno nie. On,zakochany taaaa na pewno nie. Z całą pewnością nie.
-A właśnie musimy skombinować jakieś ciuchy na bal -powiedziała Lucy
-Na .... bal ?-zapytali smoczy zabójcy
-Tak na bal . Przecież nie przepuścimy takiej okazji-powiedziała z błyskiem w oku- achhh będzie tak cudownie.
Pobiegła do zleceniodawcy zostawiając ich samych ze swoimi myślami.
-Natsu.. Czy mi się zdaje czy mamy przejebane ?-zapytał Sting
-Chyba pierwszy raz muszę się z tobą zgodzić -odparł
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz